Klasyka gatunku.

Od zawsze łatwo mi było sklasyfikować samochód pod względem płci. Subaru, Jeepy, Beemy i tym podobne od zawsze były chłopcami. Znowu Alfy, Fiaty i Renault to dziewczynki. Sądzicie, że to bardziej kwestia pochodzenia? Że Włosi i Francuzi robią z natury „dziewczynkowate” auta? Otóż nie, bo na przykład Peugeot to też facio. Nie wątpię też w męskość Lamborghini. I nie chodzi mi tu o to, że są „damskie auta” dla kobiet a „męskie” dla mężczyzn. W tej kwestii, jak w prawdziwym życiu, każdy ma własny, wolny wybór.

Chodzi raczej o zamysł projektanta, to czym inspirował się tworząc dany samochód. Od zawsze było to jasno rozrysowane. Wspomniane wcześniej Beemki były surowe, kanciaste i proporcjonalne, jak szczęka Jasona Stathama. Dlatego kojarzyły się nam z pewną siłą i mocą. Były męskie. Inne podejście serwował nam na przykład Citroen, który nawet mimo „kanciastości” modeli z przełomu lat 90 i millenium, kojarzył się z lekkością, kapryśnością i zawadiackimi, przymrużonymi „oczami”. Weźmy Xsarę, czy trzydrzwiowy model C4. Taka jeżdżąca, kapryśna nastolatka, prawda? Niezależnie, czy kierowcą był mężczyzna czy kobieta, o tym aucie myśleli w kategorii „ona”. Tak jak o Jeepie Grand Cheerokie myśli się „on”.

Ostatnio jednak bardzo modny „gender” wdziera się do świata motoryzacji. Coraz trudniej dopasować do auta odpowiednią płeć. Popatrzcie nawet na nowe Mercedesy. Designerzy z Niemiec chyba zgubili się w galerii sztuki w sali z malarstwem impresjonistycznym. Nie narzekam, ale na przykład, czy Mercedes CLA to „on” czy „ona”? BMW też miało swoją przygodę z projektowaniem aut jak z obrazów Picassa.

A taki na przykład Nissan Juke? Tomasz Jacyków motoryzacji! To samo tyczy się Kii Soul, czy Fiata 500xl. Albo Seat Altea który jest jak bakłażan – bezpłciowy. Widzę je na ulicy i nie jestem w stanie zgadnąć, czy pod maską mają siurka czy nie. Jest to o tyle problematyczne, że nie wiem czego się po nich spodziewać, jakie mieć wobec nich odczucia. Bo gdy już oswoiłem się z Juke’m, Nissan wypuszcza jego sportową wersję. No ludzie, to jak wypuszczać sportowy styropian. Albo sportową Majkę Jeżowską.

Całe szczęście są jeszcze firmy, które stawiają na klasyczny, prosty archetyp. Dochodzę tutaj do sedna tej gawędy czyli Audi.

IMGP9780

Z całej Rzeszy Niemieckiej motoryzacji najlepiej lubiłem zawsze Audi. Z prostych powodów. VW wydawał mi się zbyt przeciętny. Mercedesy kojarzą mi się z Sodomą i Gomorą motoryzacji – taryfiarzami. A Beemki? Owszem, podobają mi się, ale na co dzień zdają mi się dość wulgarne i brutalne. Poza tym, nigdy nie byłem w mafii.

Audi za to, od lat trzyma się stylu bauhausu, który bardzo mi odpowiada. Prostota. Rzemiosło i Sztuka. Sztuka i rzemiosło – w dodatku w idealnej symbiozie. Nie ma tutaj miejsca na wyuzdanie jak w Maseratii, czy „star-trekowatości” Hond.

Bo Audi to samochody męskie, owszem, ale nie tak ostentacyjne jak Bejce. Nie zlewają mi się też w jednolitą brązową bryłę jak w przypadku Merca.

Lubię Audi za prostotę. Za to, że modele RS są tak idealnie zimnokrwiste – jak Leon Zawodowiec. Za to, że nie kombinują, a robią swoje. Dobra, może ostatnimi czasy Audi to lepsze Volkswageny, ale to jest charakterystyczne dla całego Bożego rynku motoryzacyjnego. W końcu koncerny mają wspólne studia, inżynierów, płyty podłogowe i wymogi unijne…

IMGP9723

Co w takim razie oferuje nam nowe Audi A6, którym jeździłem jakiś czas temu? Powiem tyle – dwie tony dyskretnej elegancji! Długa linia limuzyny zdaje się nobliwa, ale nadążająca za duchem czasu. Wszystko jest harmonijne i dopasowane – jak smoking. Jest to linia znana ze starszych sedanów. Sami popatrzcie jakie są proporcje pomiędzy maską, a bagażnikiem. Żadnych zbędnych ozdób, przetłoczeń i zawijasów. Inżynierowe z Inglostad nie błaznują! Ozdoby się dla pedziów!

IMGP9740

Jedyny dysonans w wyglądzie testowanego egzemplarza to koła. A raczej ich brak, bo jak inaczej określić szesnastocalowe guziczki imitujące felgi? W obecnych czasach szesnastki wydają się małe w hatchbackach, a co dopiero w sporawych limuzynach za prawie 200 tysięcy złotych. Ale w salonie widziałem A6 stojące na osiemnastkach, czy tam dziewiętnastkach i wyglądało osiem milionów razy lepiej!

IMGP9783

Gdy wsiadłem do środka ogarnęła mnie błogość. W takich wnętrzach chce się siedzieć. Od razu przestawiłem radio na RMF Classic, uruchomiłem podgrzewanie siedzenia i ruszyłem w leniwym, emeryckim tempie.

Przed sobą miałem duże, czytelne zegary. Po boku, wysuwany znad nawiewów ekran multimediów i mnóstwo przycisków robiących fajne „klik”. Wszystko zgrabnie zabudowane w drewnopodobną okleinę, skórę i niezłej jakości plastiki. Przyjemnie.

unnamed

Denerwuje tylko ubogość wyposażenia. Owszem całość wnętrza na pierwszy rzut oka zdaje się okazała, wspomniane wcześniej przyciski pokrywają połacie tapicerki a gałka od multimediów wygląda obiecująco. Ale tak naprawdę zdarzało mi się jeździć lepiej wyposażonymi hatchbackami za połowę ceny A6-stki.

Zdaję sobie też sprawę, że kupując Audi liczysz się z tym, że będzie trzeba dopłacić za to albo za owo, ale ludzie, klimatyzacja ustawiana manualnie? Brak kamery cofania? Mapy dostępne tylko na karcie SD? Lekko wieje oszczędnością…

IMGP9757

Emeryckie tempo jazdy na szczęście nie zostało mi narzucone przez napęd czy układ kierowniczy. Bo gdy naprawdę wcisnąć gaz i pozwolić osmiostopniowemu multitronicowi zabrać się do roboty, w A6 budzi się zadziorna natura. 177 koni z podstawowego diesla nie wydaje się zapierającą dech siłą, ale rzeczywiście jest wystarczające. Oczywiście nie napiszę wam, jak sprawnie i szybko te dwa litry diesla rozpędzają sporego sedana do mocno ponad 200km/h, bo do tylu nie wolno się rozpędzać. Ale powiem wam, że dzieje się to bez najmniejszego problemu!

IMGP9797

Teraz coś o skrzyni biegów. Jest to jeden z fajniej zestrojonych automatycznych układów jakim jechałem. Zdaje się, że osiem biegów to już fanaberia, ale przez cały czas testu nie zdarzyło się, żebym krzyczał na drążek automatu, bo źle dobrał przełożenie. Biegi przeskakują tak płynnie, że po chwili dekoncentracji nie byłem w stanie powiedzieć, czy to „piątka” czy „siódemka”. Nic nie szarpało i nie wyło. Po raz kolejny – harmonia. Ponadto, przepaliłem mniej niż 8 litrów na ponad stukilometrowej trasie, w skład której wchodziło jeżdżenie na pierwszym i wstecznym biegu wkoło wojtek do zdjęć i długotrwałe trzymanie odpalonego auta – również do zdjęć.

O prowadzeniu Audi też chyba nie muszę dużo mówić. Jest to w końcu „Prestiżowa Limuzyna Niemieckiego Producenta” co automatycznie czyni ją dobrze prowadzącym się i tłumiącym nierówności samochodem. Może to zasługa tych niewielkich felg, na których to spore auto wygląda jak sztangista, może zasługa korzystania z trybu „komfort” czy jakoś tak? Jeździliśmy z Magdą po naprawdę nie najlepszej nawierzchni pod ruinami zamku w Bychawie i było nam bardzo wygodnie.

IMGP9731

Bardzo ciężko jest mi podsumować A6. Bo to tak, jakby podsumować wszystkie buty na świecie, pisząc o konkretnym modelu. Albo twierdzić, że wszystkie psy są głupie, małe i wściekłe, bo sąsiadka ma yorkshire terriera. Nie da się, ponieważ dwulitrowe A6 jest jedynie podstawą do tego, co może dostać odpowiednio zamożny klient! Serio, konfigurowałem wirtualnie A6 na stronie Audi i wyszło mi, że wersja która mnie zadowala ma czterolitrowy silnik o mocy 420 km, błękitne metalizowane nadwozie, dwudziestocalowe felgi i całe mnóstwo potrzebnych mi rzeczy, będzie mnie kosztować lekko ponad pół miliona złotych!

IMGP9849

Widzicie więc, że słynna definicja Chmielowskiego – „Koń jaki jest każdy widzi” nie zda tutaj egzaminu.

W każdym razie podsumowanie nie jedno, ale z podobnym wynikiem – bo jeżeli poszukujesz dyskretnej limuzyny odwołującej się do lat świetności niemieckich limuzyn, Audi A6 jest dla ciebie. Jeżeli jednak poszukujesz prestiżowego pożeracza autostrad, którym nie wstyd będzie podjechać po klub golfowy czy operę to cóż… Audi A6 w mocnej wersji S też jest dla ciebie. A może poszukujesz kombi, którym możesz zawieźć komodę do renowacji i przy okazji zahaczyć o tor wyścigowy, gdzie skopiesz zady paru Porsche lub Lambo? Audi A6 Avant z 560 konnym (słodki Jezu) silnikiem też jest dla Ciebie. Oczywiście jak masz wolne 600 tysięcy (!) złotych!

Sami widzicie, jedna baza, a tyle możliwości! I przy okazji łatwa do domyślenia się płeć auta!

Bo Audi A6, obojętne z jakim silnikiem i wyposażeniem to dobry chłop!

Dzięki wielkie po raz kolejny dla grupy Danelczyk i ich salonu Audi za umilenie mi paskudnej soboty i użyczenie A6:) W dalszej kolejność dziękuje Dworkowi Arkadia, za fajny plener zdjęciowy:) Oraz tradycyjnie Magdzie, za stanie w deszczu, w mokrej trawie w trampkach i robienie zdjęć:)

Advertisements

5 comments

  1. Czarek

    Całkiem przyzwoite Audi, bardzo ładny kolor lakieru, pasuje do tego auta no i co jak co, bardzo fajnie dobrana sceneria. Swoją drogą przejechać się takim samochodem z silnikiem o mocy 560 koni to musi być nie lada przeżycie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s