Subaru Outback – poproszę dokładkę mięsa!

Pamiętam jak jeden, jedyny raz jadłem Naprawdę Wykwintną Kolację w Towarzystwie. Ponieważ jestem prostym człowiekiem i najlepiej cieszę się z kebaba zjedzonego na Placu po Farze o 2 w nocy, gdy idąc z baru mam już kroki z lekka majowe, takie wykwintne kolacje pozostają mi w pamięci.

Co to był za wieczór! Byłem w stolicy. Byłem ubrany chyba nawet w marynarkę i spodnie, które nie są jeansami czy bojówkami. Restauracja była w samym centrum, a kelner miał tak błyszczące guziki , że założę się o wszystko, miał zakaz zbliżania się do okien by nie oślepiać kierowców. Łokieć w łokieć siedział obok mnie Redaktor Naczelny Bardzo Znanego Miesięcznika Motoryzacyjnego i raczył mnie cudowną i zabawną anegdotą, na temat tego jak wpadł w poślizg i o mało nie rozbił Mercedesa Gullwinga, który na pewno jest wart więcej niż cały dług Grecji. Chichrałem się jak nastolatka i myślałem, że już lepiej być nie może.

Pan Świecący Guzik podawał wspaniałe wina o smaku pagórków Toskanii, czy tam innego miejsca, gdzie rosną winogrona a ja siedziałem w gronie różnych wspaniałych ludzi i z radością uczestniczyłem w wieczorze. Po chwili kelner, którego na potrzeby tekstu nazwę Sputnik, podszedł by przyjąć zamówienia. Wybrałem sobie coś, czego nazwę bankowo wymyślił Lech Roch Pawlak a kończyła się na „łąłą” jako pierwsze danie i „sisuciscisułebebą żę coś tam ął bebą” na drugie, w dalszym ciągu zatapiając się w cudownych anegdotach Redaktora Naczelnego Znanego Miesięcznika. Po pewnym czasie, gdy czułem już, że wino rozbija się o puste fiordy mojego brzucha, Sputnik zaczął wnosić dania. Wszystkie wyglądały dość cudacznie, jak malutkie makietki Warhammera 40 000. Pachniały bosko, i smakowały nieziemsko. Nawet moje chamskie, przepalone kebabami, piwem i batonikami „Bajeczny” podniebienie czuło się świetnie!

Po kolacji, późnym wieczorem odwieziono mnie i innych gości do hotelu. I wiecie, co? Jadąc windą do pokoju, poczułem, że ok, wieczór nieziemski, ale jestem cholernie głodny! Niestety, by zamówić Burgera z frytkami do pokoju, musiałbym najpierw postać trochę na ulicy z wyzywającym makijażem w czerwonej mini i pończochach – bo tak niesłychanie droga była ta przyjemność. Zrezygnowany wessałem całe pudełko TicTaców i zasnąłem, śniąc o kebabie na Placu po Farze.

I dochodzimy tutaj do sedna sprawy, jakim jest nowy Subaru Outback.

IMGP2978To auto to naprawdę taka wyborna Kolacja w Towarzystwie! Jest przepastny, wielki i wygodny. Wspaniałe radzi sobie w terenie i posłusznie wykonuje komendy kierowcy. Ponadto wygląda na auto, na którym możesz polegać bardziej niż na żonie. Jest wspaniały. Wyglądem trochę różni się od poprzednika.

IMGP3083 Głównie zyskał przód, który już nie wygląda jak Jolanta Pieńkowska. Teraz ma bardziej marsowe czoło i gniewnie rozrysowaną linię świateł.. Wraz z poważniejszym przodem cała sylwetka auta nabrała nobilitacji. Poprzedni Outback wyglądał tak, jakby ktoś zbudował czołg na podwoziu małego Fiata. Wielka, podniesiona kombi-bryła na kółkach z samochodziku Polly Pocket. Straszna pokraka.

IMGP2890A teraz mamy do czynienia z całkiem przystojnym skurczybykiem. Wszystko w jego proporcjach jest wyważone i wyliczone jak u George’a Clooneya. Naprawdę, jest to jedno z aut robiących doskonałe wrażenie!

IMGP2864Poprawiono też wnętrze, które nie straszy już okropnymi, pionowymi wlotami powietrza i gąszczem guziczków robiących różne rzeczy. W dodatku to bardzo mądre wnętrze. Było w nim całe mnóstwo opcji, których w zasadzie nie potrzebujemy, ale lubimy. Zapamiętywanie ustawień fotela, bezprzewodowe łączenie smartfona MirrorLink i Internetu Subaru StarLink. Nagłośnienie Harmann Kardon, które uwielbiam w każdym aucie, w jakim tylko się znajduje. Większość funkcji spięta jest w tablecie – wyświetlaczu na środku konsoli.

IMGP3100IMGP2970

Działa to lepiej niż dobrze i jest o wiele bardziej intuicyjne niż w systemie, który pamiętam z WRX’a. Jeżeli więc nie jesteście małpą, albo koniem, nie powinniście mieć problemów ze sparowaniem telefonu, czy wpisaniem „Klub z gołymi babami” w nawigacji.

IMGP3098No, ale jak to jeździ? No jak? Przyzwoicie. Gdybyście zechcieli zaglądnąć Outbackowi pod spódnicę, znaleźlibyście klasykę od Subaru, – czyli stały napęd na 4 koła AWD z mocą rozdzielaną w proporcji 60:40. Dzięki temu napędowi Outback nie boi się zjechać z asfaltu i może być użyteczny nawet w lekkim terenie. Nie ma oczywiście mowy o zabraniu go na rajd Dakar, ale spokojnie dowiezie was do lasu, czy nad jezioro. Poryliśmy z Magdą trochę wąwozów lessowych w okolicznych lasach i Outback zniósł to beż najmniejszego problemu. Nie wiem, co japońce zrobili z zawieszeniem, ale to chyba najbardziej genialny element auta! Wiecie, dobrze działające zawieszenie na asfalcie to w naszych czasach w sumie żadna filozofia. Tak samo, jak dobrze działające zawieszenie poza ubitym szlakiem. Ale zbudowanie go tak, by było równie skuteczne i komfortowe w obydwu przypadkach, to już duża sztuka. Zdarzało nam się pruć miedzą między dwoma polami, czyli miejscu gdzie przeważnie jeżdżą traktory, z prędkością grubo ponad 70km/h a Outback sunął jak krążek w cymbergaju.

IMGP2967IMGP3043

Żadnych zbędnych ruchów karoserii, żadnego stękania i dobić zawieszenia. Zupełnie jakbym jechał po parkingu przy galerii handlowej. Niesamowite wrażenie! Elektryczne pastuchy również nie należą do tych inwazyjnych. Swobodnie można pozwolić sobie na lekki uślizg kół, zanim zaczną swoja pacyfikację. A i to robią z kulturą i ogładą, dzięki czemu jako kierowca czułem się fajnym, mądrym, zdolnym, docenionym, przystojnym szczupłym blondynem o lazurowych oczach.

IMGP3074A nie hobbitem o posturze kontenera, który cały zasapany i przestraszony, walczy o władzę nad kierownicą z elektro SS-manem z Kontroliertrakcionwaffe, co zdarza mi się w innych autach. Fajnie mieć jednak jakąkolwiek władzę nad autem na granicach jego przyczepności. Tym bardziej, gdy wiemy, że mamy też ukrytego dżina nad lusterkiem środkowym. A ten dżin ma na imię EyeSight. To taka genialna w swojej prostocie konstrukcja, która polega na tym, że mamy dwie kamery. Jakiś mądry, mały Japończyk nauczył je, jak wygląda dziecko, ściana, staruszek, łoś, kuna i wiele, wiele innych rzeczy.. I kiedy to samochód znajduje się za blisko tych rzeczy a my jako kierowcy nic sobie z tego nie robimy, te kamery to zauważą i „podejmą stosowne działania”. Miałem nadzieję, że te „działania” polegają na zmianie Outbacka na przykład w mały helikopter albo odrzutowiec jak w kreskówce „M.A.S.K”, ale ograniczają się tylko do pipczenia na nas i hamowania. I tak nieźle.

IMGP2868IMGP3105

Przyjąłem ten system ingerencji w zachowanie kierowcy z dziwnym spokojem. Bo w sumie, jeżeli wkurzy mnie sto razy niepotrzebnym pipczeniem, ale za sto pierwszym jednak naprawdę zadziała to i tak jest sens w jego montowaniu. Więc tak, jeździłem wspaniałym, dopracowanym technicznie autem, które jest ikoną i archetypem swojej niszy i bawiłem się jak nigdy. Dlaczego więc w dalszym ciągu czułem się głodny, tak jak wtedy, po kolacji? Powodem tego jest silnik. A raczej jego namiastka. Nie wiem jak to możliwe, ale na naszym rynku Subaru udostępniło tylko dwa motory. Jeden z nich to dwulitrowy diesel o mocy francuskiego hatchbacka. Drugi to brzmiące lepiej, wolnossące dwa i poł litra benzyny, o mocy niemieckiego hatchbacka. Niestety, diesel oddaje kierowcy żenujące 150KM a benzyniak, na którego nakładana jest wyższa akcyza z powodu pojemności, rozczarowujące 175KM. ROZCZAROWUJĄCE. To właśnie idealne słowo. Bo wszystko jest pięknie, jesz ten wykwintny obiad w marynarce i rozkoszujesz się teksturą wina na podniebieniu, ale gdy obok na światłach stanie Whopper XXL z frytkami – na przykład Audi A6 Allroad, którego najsłabsza wersja ma 218 a najmocniejsza 333KM, czujesz nagle, że nie jesteś kompletnie syty. I że chętnie zjadłbyś jednak coś konkretniejszego.

IMGP3080IMGP3036

I nie wiem, czy winę ponosi bezpośrednio Subaru w Japonii, czy ta banda nierobów z Brukseli, dla której słowo „sześć cylindrów” jest równoznaczne z „belzebub”, ale zarówno w USA, jak i w Japonii, można kupić to wspaniałe auto z silnikiem, który nie przyniesie wstydu – 6 cylindrowym boxerem o pojemności 3.6 litra i mocą ponad 250KM! Jest to silnik, na jaki to auto zasługuje i jestem tego pewien, z jakim potrafi wykorzystać w pełni swoje umiejętności.

IMGP2922 Bo jeżeli chodzi o motoryzację, to zawsze najlepiej jest chadzać na wykwintne kolacje w Towarzystwie. Ale zamawiać na nich największe steki z frytkami.

serdeczne dzięki dla Subaru Technotop Lublin za udostępnienie do testu tego Olbrzyma:). I SUBARU POLSKA za pomoc przy organizacji!No i oczywiście mojej Magdzie! klasycznie – za zdjęcia!:)

Reklamy

2 comments

  1. JAN

    Auto bardzo komfortowe, prowadzi się przyjemnie, zawieszenie pracuje w taki sposób jakiego oczekuje się od tego typu samochodu. Popieram jednak niezadowolenie z faktu, że na naszym rynku dostępne są tylko dwie jednostki 2.0 i 2.5.

  2. Maxxi

    Samochód wygląda bardzo fajnie, wnętrze też prezentuje się dobrze. Myślę że jak na polskie drogi byłby dobrym zakupem. Czekam na kolejne testy samochodów i pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s