Motorshow 2016

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Płacicie po 100 złotych od osoby, by w pochmurny dzień połazić w te i nazad po kilku naprawdę sporych halach w Poznaniu. W halach tych roi się od spoconych dziwaków z plakietkami, plastikowych chłoptasiów w garniturach, krzątających się bez sensu, równie plastikowych lasek z przyklejonym do twarzy uśmiechem w strojach jak z filmu soft-porn i okropnych ludzi z pogranicza nowobogactwa i kiczu, noszących zadziwiająco wielkie paski Luis Vuitton, monstrualne kolczyki z brylantami w twarzy i jeansy Cipo&Baxx. Idziecie tam w dodatku tylko po to, by popatrzeć i pootwierać dosłownie wszystkie drzwi, maski i klapki w samochodach, które w głównej mierze znacie już z ulic i w zasadzie moglibyście otwierać sobie te drzwi i klapki za darmo, w salonie u dealera danej marki. A najlepsze jest to, że dzień później możecie przyjść i robić to samo, tyle że nie za 100, a za kilkanaście złotych…

Czy nie brzmi to dla was absurdalnie? Jeżeli tak, to witajcie na PRESSDAY podczas targów motoryzacyjnych Motorshow 2016.

IMGP5177

I nie neguję na starcie samej idei Motorshow, ponieważ jako jedna z największych tego typu cyklicznych imprez w Polsce jest naprawdę porządnie przygotowana i pełna wspaniałych aut, sławnych dziennikarzy, oraz przesycona atmosferą paliwa i głów parujących od motoryzacyjnej wiedzy.

Naprawdę uwielbiam Motorshow i jest to już kolejna edycja w której miałem przyjemność brać udział. Jednak organizacja PRESSDAY wraz z dniem, w którym odwiedzający mogą kupić wejściówkę za absurdalne 100 złotych to Samo Zło. Pal licho mnie z moim blogiem, oraz innych pomniejszych blogerów – narybek, którzy z głupia frant wydębili akredytacje prasowe i pakowali dupska do wszystkiego co miało koła. Najbardziej szkoda mi było dziennikarzy – zawodowców, którzy zmuszeni byli przebijać się przez yuppiesową ciżmę, co chwila kalecząc się o masywne złote sprzączki pasków DIOR, ostrokątne zegarki Breitling i męską biżuterię BVLGARI.

Jednym słowem w czwartek bardzo ciężko było spokojnie chłonąć piękno tych wszystkich karoserii i zrobić zdjęcia auta bez siedzącej na masce Frytki z Big Brothera albo innego Trybsona oglądającego z zadumaniem bagażnik Maserati.

IMGP5129

Oczywiście dla targów sytuacja w której ludzie zwiedzeni „ekskluzywnością” i „prestiżem” PRESSDAY są w stanie dać za wejście 100 złotych, to istne rozbicie banku. Niestety, zdecydowanie psuje to nie tylko samą ideę dnia dla prasy ale i możliwości, jakie dziennikarzom zawodowcom jak i amatorom powinien taki dzień dawać.

Jednak pomimo tej niedogodności, Motorshow 2016 muszę zaliczyć do najlepszych, na jakich byłem. Muszę pochwalić rozmieszczenie ekspozycji zgodnie z tematyką. Ostatnie targi były pod tym względem bardzo chaotyczne i z sali pełnej camperów wychodziło się na stoisko Porsche, a przechodząc przez BMW wpadało się na małych chińczyków sprzedających smar albo jakieś kabelki. W tym roku stoiska stricte samochodowe były oddzielone od camperów, producentów żarówek i sprzedawców podnośników. Dzięki temu w łatwy i szybki sposób można było obejrzeć to, co jest interesujące.


A interesujących rzeczy było wiele. Duże wrażenie robiły w szczególności dwa concept-cary, jeden z nich, na zdjęciach poniżej to Mitsubishi coś-tam. Nie powiem na jego temat nic ciekawego, bo prawdę mówiąc, nie uważałem na prezentacji.

IMGP5313

Drugi to wizja przyszłości modeli nowo narodzonej marki DS – czyli dziecka Citroena, które w pewnej chwili postanowiło opuścić ubogich rodziców i zapragnęło zostać Eltonem Johnem.

W ogóle cała linia modeli DS zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

IMGP5230

Takiego pietyzmu wykonania i cudownej faktury użytych materiałów można spodziewać się po naprawdę luksusowych modelach. Ponadto DS-y nie są w żadnym wypadku „ciężkie” i „poważne”, jak ich rywale spod np. czterech pierścieni czy biało niebieskiej szachownicy. DS-y to piękne, zwiewne i zjawiskowe auta, mające szansę na to, by stać się w najbliższym czasie pożądanym klasykiem.

Bardzo pięknie prezentowały się też nowe modele Renault, a w szczególności nowa Megane Grandtour GT. Od pewnego czasu hatchbacki, nie tylko Renault, tak wysoko podnoszą poziom, zarówno technologią, jak i wyposażeniem, że naprawdę ciężko pomiędzy nimi wybierać.

IMGP5036

IMGP5043

Uwagę zwracały też dwie wersje Talismana, który zastąpił zarówno Lagunę jak i model Fluence w gamie francuskiego producenta. I nie wiem, o co chodzi z tylnymi światłami w Renault, ale chciałbym je sobie zamontować w salonie, tak niesamowicie wyglądają!

Ciężko opisać wszystkie stoiska, bo zjawiły się prawie że wszystkie marki, jakie możemy dostać obecnie w Polsce, ale pokrótce wspomnę to, co warto było zobaczyć. Grupa VW uraczyła odwiedzających całą plejadą fikuśnie kolorowych Porsche, wśród których szczególną uwagę wzbudzał model zbudowany w połowie z klocków Lego oraz nowe 911R które mogliście zobaczyć w zeszłym miesiącu niemal na każdym motoryzacyjnym fanpejdżu na facebooku.

Audi natomiast przyciągało między innymi nowym modelem R8 V10 plus, S8-mką, oraz kolejnym prototypem E-Tron, w którego projekcie uczestniczył nasz rodak.

IMGP5124

Było również stanowisko Skody, która pokazała jakieś tam modele. Oraz Seata, który zaczął od tego roku bawić się w małe SUVy modelem Alteca oraz również premiera nowego Tiguana.

Wygląda zupełnie jak każdy inny Volkswagen, jaki kiedykolwiek widzieliście, więc przejdźmy dalej.

Fiat mocno chwalił się swoim najnowszym nabytkiem pod postacią Mazdy MX-5 przebranej za Rekina Młota i nazwanej 124 Coupe.

IMGP5223

Niestety, nie pomyśleli i postawili to dziwnie wyglądające coś koło jej retro odpowiednika, przez co wypadła blado. Ciężko konkurować z kształtami kabrioletu sprzed kilkudziesięciu lat.. Był też fiat Tipo, ale oblegało go tylu taksówkarzy, że nie udało mi się go obejrzeć.

Nissan za to postanowił pokazać na targach, że ma nierówno pod sufitem i zaprezentował nową wersję gargulca Juke-R z 600 konnym motorem z GT-Ra.

IMGP5063

Dobra Boziu, to tak niedorzeczne auto, że z miejsca się w nim zakochałem! Powstanie ich tylko około 25 sztuk, więc jak macie około miliona złotych i niebanalne poczucie smaku, gońcie do Nissana!

Żeby jednak nie przestraszyć co poniektórych wegetarian, postawili odrobinę dalej elektrycznego Leafa, który miał zrównoważyć balans między szaleństwem a zamartwianiem się o ekosystem.

IMGP5074

BMW za to wystawiło na stoisku mężczyznę, który ręcznie szył tapicerkę. Oraz całe mnóstwo ostentacyjnych aut! Twarze pełne kolczyków rozpływały się w zachwycie, tak bardzo, że widać było podejrzane wzgórki w kroczach ich jeansów z wielkim napisem Ed Hardy. Mimo tego muszę przyznać, że auta od Beemki to zasługujące na największy szacunek potwory!

W tym roku do stoiska BMW dokleiło się również MINI, ponieważ wypuściło ostatnio nad podziw dużo wariacji na temat samochodu Jasia Fasoli. Nowy Clubman i czterodrzwiowy hatch wyglądają na szczęście o wiele lepiej na żywo, niż na zdjęciach!

O wiele gorzej według mnie wygląda nowe cabrio, jak pudel z ogoloną głową.

Cała gama MINI straciła niestety swój charakterystyczny, bezkompromisowy i kapryśny styl, jakim charakteryzowały się pierwsze modele z początku millenium, ale to nic. Klienci chcą pierdyliona nikomu nie potrzebnych gadżetów i takiej ilości wyświetlaczy, jakiej nie mieli do dyspozycji kosmonauci na Apollo 11, a nie połamanego kręgosłupa, jeżdżenia na stację co 400 kilometrów i krwotoku z uszu.

Nietuzinkowe marki premium, za jakie uważam Maserati oraz Jaguara wreszcie wprowadziły swoje groźby o wejściu w świat SUVów w życie. Dlatego obydwie firmy pokazały niemal identyczne, zwaliste, monstrualności o nazwach Levante i F-Pace, Obydwa auta były tak samo wielkie jak niebieskie.

Toyota zainteresowała mnie jedynie odnowioną wersją GT86, jednak nie udało mi się jej do końca przyjrzeć, bo co chwilę wsiadał do niej jakiś 14-latek by zawzięcie szarpać skrzynię biegów bez używania sprzęgła.

Reszta aut Toyoty to odpychające hybrydowe Miraje czy inne Priusy, które za wszelką cenę chcę odróżnić się paskudną aparycją od aut używających normalnych silników.

Ze stoiska Forda pamiętam natomiast tylko wspaniałego białego Escorta RS Coswortha. Po pierwsze dlatego, że jak przystało na rajdowe auto z lat 90 bił na głowę wyglądem każdego innego nowoczesnego hothatcha na targach.

IMGP5243

Po drugie, pamiętam jeszcze czasy, gdy można było spotkać nieliczne egzemplarze na ulicach i to, jakie robiły wrażenie w gąszczu Polonezów, Jett i Nissanów Sunny, gdy byłem dzieciakiem. Wspaniałe auto!

Na stoisko Ferrari nie udało mi się w tym roku wejść nawet z magiczną karteczką Press na szyi. Pani „bramkarka” zlustrowała nas, a ponieważ ani ja, ani moja żona nie mieliśmy na sobie tyle złota co Mister-T ani zegarków inkrustowanych diamentami tak wielkimi, że można by nimi zabić, nie okazaliśmy się na tyle „godni”, bo obejrzeć z bliska czerwone rumaki. Co nie przeszkodziło Magdzie w pstryknięciu dla was kilku zdjęć.

Nasz reportersko-urlopowy strój nie stanowił za to problemu dla przemiłych pań z Rolls-Royce’a, które chętnie uniosły grubą pluszową, czerwoną barierkę i pozwoliły nam w spokoju napawać się potęgą i majestatem bijącymi od Najlepszych Samochodów Jakie Są Na Świecie.

Serio. Żeby zrozumieć fenomen Rolls’a, wystarczy kilkanaście pierwszych sekund w jego wnętrzu. DO-SKO-NA-ŁE – tylko tyle mogę na jego temat powiedzieć.

Nie jestem też pewien dlaczego, ale było pod sporym wrażeniem nowego coupe od Infiniti. Styl marki idzie w dobrym kierunku! Oby więcej takich projektów!

Na placu pomiędzy halami BMW i Audi postanowiło porównać, która firma ma większego penisa. Zbudowano bowiem dwa „tory”, jeden stanowił wyzwanie dla suvów Audi Q5 z napędem Quattro, po drugim natomiast można było porozbijać się nową X1-ką. Powiem tak, pod względem prowadzenia się, miejsca za kierownicą, komfortu i zastosowanych elektronicznych gadżetów, pomagających w jeździe „w terenie” obydwa auta są niemal identyczne. Co stawia mnie w trudnej sytuacji, ponieważ widziałem obydwa penisy, ale nie zdecyduję który jest fajniejszy.

W zasadzie, by obejrzeć dość dobrze całe Motorshow, wystarczyło udać się tam na cały dzień – i tak właśnie zrobiliśmy. Targi jednak trwały cztery dni i przez ten cały czas udało się im przyciągnąć 133 tysiące osób. Podejrzewam, że wśród nich było około 40 tysięcy spoconych grubasów (zaliczam się ja), 65 tysięcy mężczyzn z idiotycznymi fryzurami, około 100 tysięcy mężczyzn w sportowych t-shirtach wpuszczonych w jeansy, którzy przyszli obmacywać hostessy, 2 tysiące kobiecych talii wciśniętych w paski Luis Vuitton, 5 tysięcy twarzy z brylantowymi kolczykami i 500 ogromnych zegarków Maurice Lacroix.

Naprawdę, by zobaczyć tak ogromną ilość dziwaków warto pojechać na Motorshow w przyszłym roku! Szczerze wam to polecam! Poza tym, można przy okazji zobaczyć kilka naprawdę fajnych wozów:)

PS. GALERIA Z MOTORSHOW 2016 BĘDZIE DOSTĘPNA NA FEJBUNIU

Advertisements

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s